Marzec 2024 r.
To
był jej dom.
Klatka
schodowa była wąska i zdecydowanie zbyt ciasna aby mogły się w niej wyminąć
dwie osoby. W starych kamienicach budowali cienkie ściany, wysokie sufity, a
schody właśnie takie – niewygodne, strome, niemal niemożliwe do pokonania z
bagażem. A jednak jakoś wdrapała się na poddasze i stanęła przed drzwiami,
głośno dysząc. Kilka sekund tkwiła tak bez ruchu, dłonie opierając na lekko
ugiętych kolanach, ale jej oddech nie chciał się wyrównać. Jasnoblond włosy
sięgające za pas opadły jej na twarz. Nigdy nie należała do wysportowanych osób
o dobrej kondycji fizycznej, wręcz przeciwnie – masa jej mięśni na pewno była
poniżej przeciętnej. Na dodatek serce zaczęło jej walić jak młotem w klatce
piersiowej. Ona właśnie przebiegła maraton czy wlazła na trzecie piętro?
Wyprostowała
się wolno, podniosła spojrzenie. Jej dom. Krzywo umieszczone w ramach drzwi pokryte
były odłażącą zgniłozieloną farbą. W powietrzu unosił się kurz, który
nieprzyjemnie zapychał nos i gryzł w oczy. Ale to nie przez odrzucający wygląd wejścia
do mieszkania nie chciała przekroczyć progu. Pod jej skórą pełzały strach i bezsilna
złość, bo wiedziała, co na nią czeka. Kto
czeka i jakimi słowami zostanie przywitana.
Mimo
to nacisnęła niepewnie klamkę, a ponieważ drzwi nie były zamknięte na klucz,
ustąpiły po jednym mocniejszym pchnięciu i wpuściły ją do środka, skrzypiąc
cicho. Miała wrażenie, że ten jękliwy dźwięk to próba przestrogi: „nie wchodź,
bo ona tam siedzi i na końcu języka ma te słowa”.
– Mon bijou! Córeczko!
Głos,
który ją otulił już w progu, łamał się dziwnie i nienaturalnie. Dziewczyna zamrugała
nerwowo, mocniej zacisnęła dłoń na rączce bagażu. I odliczyła do usłyszenia słów
mamy: trzy, dwa, jeden.
– Przecież
mówiłam…
Czerwiec 2023 r.
– Wiem, że panią interesował Departament Kontroli Nad
Magicznymi Stworzeniami. Niestety, mamy teraz wyż demograficzny, sama pani
rozumie, więc mogę zaproponować jedynie… – Mężczyzna podrapał się nerwowo po
potylicy, jakby to słowo nie chciało mu przejść przez gardło, i Victoire już przeczuwała,
jak skończy się to zdanie. – Biuro Łączności z Centaurami*.
Zwiesiła bezradnie ramiona.
Cisza nieprzyjemnie się dłużyła,
coś brzęczało denerwująco, a w biurze temperatura sięgała niebezpiecznie
trzydziestu stopni Celsjusza.
– Dlaczego pani tak się wzbrania
przed naszym Departamentem? Nie mogę tam u nich pani zagwarantować niczego
więcej. Dlatego proszę…
Victoire nie miała siły dłużej tego
słuchać. Nie chciała usłyszeć, że jej plan na życie właśnie rozpada się na
drobne kawałki. Podniosła się z fotela bez słowa i na chwilę zawiesiła
spojrzenie na ścianie z półkami uginającymi się pod równo ułożonymi książkami.
Zmarszczyła wysoko zadarty, wąski nosek i nieładnie wykrzywiła blade,
spierzchnięte usta. Mężczyzna – jakby wyczuł, co się święci – zamilkł, oparł
łokcie o blat biurka i złączył dłonie tak, że zakryły wargi. Na chwilę
pozwoliła powiekom opaść i zasłonić szaroniebieskie tęczówki. Jej życie miało stać
się wreszcie ładne i uporządkowane. Kiedy była dzieckiem, plany zdawały się być
na wyciągnięcie ręki, a teraz nieustannie się oddalały. Pewnie nie ma na to rady.
Nagle poczuła wzbierający w niej gniew.
Zawsze jest inne wyjście. Otworzyła oczy i przenikliwym wzrokiem zmierzyła
swojego szefa.
– Proszę o przeniesienie.
Jakikolwiek kraj – powiedziała cicho, choć starała się w to włożyć całą
pozostałą siłę i resztki pewności siebie. Udałoby się jej zachować pozory,
gdyby nie drżąca broda, opadające kąciki ust i szklące się powoli oczy.
– No… Tak, ale… Mamo! Ja mam
dwadzieścia trzy lata! – wrzasnęła wreszcie do słuchawki telefonu, czując, że
miarka się przebrała. Im bardziej Fleur się denerwowała, tym mocniejszą
Victoire czuła potrzebę opuszczenia Londynu. Teraz wydawało jej się, że wyjazd
z dusznego, śmierdzącego miasta jest jedyną szansą na uratowanie resztek marzeń
w jej życiu i zastanawiała się jak mogła wcześniej tego nie zauważyć. – Proszę,
przestań.
Jej mama nigdy nie należała do osób,
które czegoś stanowczo zabraniały. Wręcz przeciwnie, Victoire jako dziecko
mogła robić niemal wszystko, co jej się podobało. I być może właśnie takie
podejście matki do wychowania powodowało, że dziewczyna nie robiła tego
obiecującego „wszystkiego”. Jak na ironię, inni rodzice stawiali jasne granice
i to właśnie jej rówieśnicy często pozwalali sobie na więcej. Pili alkohol, w
szkole rozrabiali i byli nie do zniesienia dla nauczycieli, próbowali nawet skubnąć
nieco wiedzy o czarnej magii. A Victoire, której mama zapewne nie zrobiłaby
awantury za wrócenie do domu pod wpływem środków odurzających, raczej nie korzystała
z takich okazji.
A jednak teraz czuła w głosie
rodzicielki niepokój, strach i te – niewypowiedziane co prawda – słowa: „nie
zgadzam się”. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów. Victoire kochała ją i
szanowała, a ponadto zwracała się do niej z problemami, podczas gdy większości
ludzi w jej wieku nawet by to do głowy nie wpadło. Ale teraz była rozczarowana
odmową szefa, zła na siebie i na cały świat. Brak poparcia dla jej decyzji od
tak bliskiej osoby spowodował, że sama nie wiedziała, kiedy zaczęła się na mamie
bezczelnie wyżywać.
Szybkim, nerwowym krokiem przemierzała
zatłoczone ulice, nie rozglądając się dookoła i skupiając tylko na rozmowie.
Samochody stały w korkach i posuwały się wolno do przodu przy akompaniamencie
klaksonów i przekleństw. Na chodniku było mnóstwo ludzi, którzy co chwila
potrącali Victoire lub których ona szturchała podczas przedzierania się na
drugą stronę ulicy.
– Nie, nie obchodzi mnie to –
powiedziała wreszcie, przerywając tym samym dłużący się monolog matki. –
Wyjeżdżam za dwa dni. Jestem już pod domem, muszę zacząć się pakować. Kończę –
rzuciła i rozłączyła się zanim druga strona zdążyła dodać coś jeszcze.
Zignorowanie Fleur wcale nie pomogło. Ba, Victoire poczuła się nawet gorzej niż
przed rozmową, o ile to możliwe.
Westchnęła głośno, schowała telefon –
świetny wynalazek mugoli – do torebki i zwolniła nieco, chcąc się rozkoszować
jeszcze około piętnastominutowym spacerem do mieszkania. Nie miała nastroju na
teleportację, a poza tym jej dom znajdował się całkiem niedaleko od
Ministerstwa Magii. Miała nadzieję, że wysiłek fizyczny pomoże jej poukładać
myśli.
Chociaż odrobinę.
______
* Urząd Łączności z Centaurami – biuro w
Wydziale Istot znajdujące się Departamencie Kontroli nad Magicznymi
Stworzeniami. Ponieważ żaden centaur nie skorzystał z oferty, jaką ono oferuje,
w Ministerstwie Magii wykształcił się pewien żart. Mianowicie wyrażenie „odesłać
kogoś do biura centaurów” oznaczało, że pracownik został zwolniony. (Harry Potter Wiki)
Prolog za mną : ) w sumie szybciutko go napisałam, bo ani wiele się nie dzieje, ani też specjalnie długością nie powala. Ale to jako takie luźne wprowadzenie. Mam nadzieję, że miło się czytało : d
Hej, hej!
OdpowiedzUsuńKurczaczki, fajnie piszesz :) Podoba mi się :)
Muszę sobie wszystko teraz usystematyzować.
Ta pierewsza część to było, jak pewnie Victorie już z tej zagranicy wróciła. A te późniejsze, to jest to, co się jeszcze przed wyjazdem działo. Tak? Tak. Jakoś tak to wyszło :)
No fajnie, fajnie, podoba mi się :) Jak sama napisałaś na razie dużo się nie dzieje, więc nie mam jak skomentować treści :)
Przybędę tutaj, kiedy pojawi się pierwszy rozdział :)
Pozdrowionka,
Bianka
zakrecone-zycie-huncwotow.blogspot.com
Tak, właśnie tak ^ ^ Opisałam na odwrót bo wydaje mi się że to chociaż trochę ciekawsze : )
UsuńDzięki *^*
A bloga na pewno odwiedzę i skomentuję w najbliższej przyszłości c:
Cześć! Bardzo dobrze piszesz :) Nigdy jeszcze nie spotkałam się z takim opowiadaniem. Bardzo mnie zaintrygowało. Prolog świetny^^
OdpowiedzUsuńCzekam na pierwszy rozdział i dodaję do obserwowanych.
Pozdrawiam,
Druella
http://druellaopowiada.blogspot.com/
Jej, dziękuję! C: to chyba największa pochwała, kiedy czytam że kogoś zaintrygowałam - kiedy ktoś chce wejść jeszcze raz żeby dowiedzieć się co będzie dalej : )
UsuńTwój blog na pewno niedługo zajrzę c:
Bardzo fajny prolog ;) Podoba mi się Twój styl pisania. Victoria taka buntownicza to lubię!
OdpowiedzUsuńDodaję do obserwowanych :)
Czekam na pierwszy rozdział ;)
Pozdrawiam
Arcanum Felis
zapraszam do siebie może Ci się spodoba
http://ingis-at-glacies-dramione.blogspot.com/
Dzięki! *.*
UsuńDo ciebie na pewno wpadnę niedługo : )
Witaj nominowałam Cię do LBA! Więcej info w linku: http://ingis-at-glacies-dramione.blogspot.com/2016/02/liebster-blog-award-8.html
UsuńCiekawy czas akcji, najpierw 2024, potem 2023 rok. Ale to prolog, więc opowiadanie może dziać się wcześniej… A może w 2023 roku?
OdpowiedzUsuńBardzo spodobał mi się styl pisania :) Na pewno bdę czytać dalej!
Też piszę o Victoire, zapraszam ;)
http://zyj-szczesliwie-nowe-pokolenie.blogspot.com/
Pozdrawiam i życzę weny, czasu oraz chęci do pisania :*
~The Grey Lady
Dziękuję :3
UsuńWłaśnie, nawet o tym nie pomyślałam szczerze mówiąc, ale faktycznie, po prologu jeszcze nie jest pewne w którym roku będzie odbywać się akcja.
Do ciebie na pewno wpadnę, zobaczę jak inni przedstawiają Victoire, to będzie przyjemność ^ ^
Dziękuję, to od razu życzę nawzajem również weny C:
Jestem uhonorowana dedykacją i nie piszę tego na żarty. Naprawdę mi się miło zrobiło kiedy przeczytałam że to też dla mnie, normalnie kocham ;.;
OdpowiedzUsuńTak właśnie wiedziałam, że nie czekałam za tym prologiem bez powodu. Ja po prostu wiedziałam, jakiego poziomu będziesz się trzymać. Wiedziałam, na co czekam i nie pomyliłam się ani Ty mnie nie zawiodłaś.
Prolog, mogę śmiało powiedzieć, perfekcyjny. Żadnych cudzysłowiów które powodują wizyty u okulisty nie zauważyłam, były chyba tylko dwa. Nie przynudzałaś, nie zrobiłaś go za krótkiego i jest to idealne wprowadzenie do historii: takie, które sprawia że chcesz więcej, że chcesz wiedzieć i czytać dalej.
Bardzo lubię Twój styl pisania i wiesz o tym. Z pewnością jesteś jedną z najlepszych pisarek jakie znam i czytałam, ale zaraz komplementy zaczną mi się niebezpiecznie namnażać. Jeszcze tylko: spodobała mi się jak cholera odwrócona chronologia tego prologu. Na początku nie skumałam o co chodzi, ale później jak coś błysnęło to chyba nawet powiedziałam sobie cicho pod nosem jakieś "aaaaa" albo "ahaaaa" lub nawet "a to ci cfaniaczek się znalazł :v".
Myślę że uwielbiam kreację Victorie, chyba zostałam jej fanką, bo lubię takie bohaterki.
Będę niezierpliwie czekać na kolejny rozdział i jak zostawisz to opowiadanie to umrzesz.
Weny :3 ♥
Hihi *///* cieszę się, mam nadzieję w przyszłości jakieś dłuższe dedykować tobie *^* i szynerowi też :v
UsuńRozpieszczasz mnie ;__; ale lubię być rozpieszczana, no co, kto nie lubi ;_; jestem szczęśliwa że ci się podobało chociaż zdaję sobie sprawę, że ten prolog to nic, bo w sumie kilka zdań i nawet bez akcji jakiejś grubszej.
Cfaniaczek :VVV
Dzięki Czokolat! ♥ Potrafisz podnieść na duchu C: ♥♥♥
Podobnie jak Choco, mówię wprost - jestem zaszczycona dedykacją, aż mi się ciepło na sercu zrobiło, kiedy zobaczyłam. Dziękuję! ♥
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o sam prolog... Ma w sobie wszystko, czego ja - jako czytelnik - od prologu oczekuję. Nie jest długi i nie nudzi, wprost przeciwnie. Mam wrażenie, że postać Victoire jest "ciągle w ruchu" że tak to ujmę - zabiegana, niepewna swojej przyszłości (fragment ze schodami - prawie sama dostałam zadyszki! XD ). Widać, że próbuje jakoś przezwyciężyć pierwsze niepowodzenia, że nie poddaje się tak łatwo. Niby niedużo tekstu, a ile informacji można wyczytać! Zawsze byłam pod wrażeniem pisarzy, którzy umieją to wszystko ująć w słowa, emocje i opisy jednocześnie, tworząc spójny zapis. Ty to potrafisz jak mało kto, i chyba nigdy nie przestanę być pod wrażeniem Twojego pisarskiego kunsztu. A to dopiero prolog! ;-;
Czekam przeogromnie na kolejne rozdziały. Proszę powiadamiać! *^*
P.S: A gdzie Teddy? Czy on się pojawi? Tyle pytań, a odpowiedzi tak mało ;-;
Och Janusz ;_; nie ma za co przecież ;_;
UsuńUwielbiam czytać twoje komentarze! Tak mnie podbudowują, tak powodują, że chcę pisać dalej, że mam motywację i w ogóle cieszę się ♥
Dzięki ci! *////*
A powiadamiać będą nawet jak przestaniesz już tego chcieć i będziesz miała dość :V XD
No, jeszcze nie mam planu jak go wprowadzić dokładnie. Tyle pytań! xd
Na początku muszę napisać, że wygląd bloga przyciąga uwagę, jest po prostu bajeczny! *-*
OdpowiedzUsuńCo do prologu to zaciekawił mnie, ale czuję niedosyt, bo miałam nadzieję na coś dłuższego :D Rozumiem, że to prolog, dlatego nie mogę się doczekać 1 rozdziału :) Super jest to, że akcja dzieje się w przyszłości. Do tego pisujesz tak szczegółowo, że czuję się jak uczestnik wydarzeń. Pozdrawiam i ślę wenę!
Ten wygląd zawdzięczam wielce wspaniałej stronie szablonownica.blogspot.com c: Polecam jak ktoś szuka, bo naprawdę mnóstwo cudnych dzieł się tam znajduje ;p
UsuńDziękuję za miłe słowa i opinię, to wiele dla mnie znaczy : ) No i muszę szczerze przyznać, że rzadko kiedy piszę naprawdę długie posty :p
Również pozdrawiam : )
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńChociaż nie przepadał za Młodym Pokoleniem to postanowiłam zaryzykować. I nie żałuje. Prolog wyszedł ci wręcz genialnie. Podoba mi się postać Vic. Dziewczyna jest nietuzinkowa. Ma wiele emocji, chcę być dosłownie wszędzie. Takie wrażenie odniosłam czytając bloga. Widzę również jak odległe czasy opisujesz co jest ciekawe. W pewnym sensie pokazujesz przyszłość i przeszłość bohaterów. Myślę, że może być z tego kawałek dobrej historii jeśli tylko się postarasz a wierzę, że tak.
OdpowiedzUsuńPozostaje pozdrowić i życzyć weny.
www.autorska-strefa.blogspot.com
Dziękuję pięknie :)
UsuńMam nadzieję że Vicoire pozostanie taka, no ale okaże się wraz z rozwojem historii c:
Również pozdrawiam :3
Zaciekawiłaś mnie taką tematyką, gdyż z reguły nie czytam takich opowiadań, lecz mimo to chętnie dowiem się więcej i pozostanę tutaj.
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie :)
http://wzburzone-fale.blogspot.com/
Cieszę się że zaciekawiłam i dziękuję za komentarz. Na pewno do ciebie wpadnę i również zostawię po sobie ślad :)
UsuńBlog został dodany do Katalogu Euforia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Białko :>
Haha, opłaca się czasem zerknąć na obcego bloga, czy ktoś przypadkiem nie odpisał na komentarz! :*
OdpowiedzUsuńWitaj :D Zauroczyłaś mnie odpowiedzią na temat pokrętnej metody tworzenia myślników (blog ,,Scorpius Malfoy") i od razu wiedziałam, że muszę Cię bliżej poznać. Już od samego początku miałam przeczucie, że będzie cudownie i nie zawiodłam się! Uwielbiam czytać blogi, które dopiero zaczynają - można się wtedy zżyć z opowieścią. Mam nadzieję, że tak będzie również z Twoją i nie wygonisz mnie za dramatycznie długie komentarze i dużą ilość emotikonów (którą i tak staram się zwalczyć...;))
Victorie Weasley! Już od dawna szukałam o niej jakiegoś dobrego fanfiction, ale albo były za długie, albo po prostu... złe. Tutaj wszystko jest idealne. Fajnie, że bohaterowie są dorośli (miła odmiana po tylu blogach o nastolatkach), ciekawa jestem też, czy wykorzystasz wątek z Teddym Lupinem ;)
Nie jestem ekspertką, ale wykryłam jeden błąd. Jeśli się mylę, to z chęcią dowiem się, dlaczego. Chodziło o plany będące dzieckiem (to chyba źle wykorzystany imiesłów, na samym początku, w czerwcu 2023). Poza tym, żadnych innych ,,dysonansów" ;)
Nie mogę gę się doczekać na pierwszy rozdział!
Cieplutko zapraszam do mnie. Też dopiero zaczynam i przyda mi się pomoc :)
http://profesor-granger-i-huncwoci.blogspot.com
Pozdrawiam i życzę dużo weny :*
Witam *^*
UsuńTak, muszę przyznać że na ogół sama wolę czytać opowiadania, które się dopiero rozkręcają : )
Dziękuję! A tak, co do planów będących dzieckiem xD dzięki za zwrócenie uwagi : ) Wysłałam rozdział do bety więc i tak go jeszcze pozmieniam, to przy okazji poprawię i ten błąd c:
Również pozdrawiam, a do ciebie oczywiście już wpadłam, przeczytałam i zostawiłam ślad po sobie *^*
Nie no, nie będę ukrywać, że przyciągnęła mnie tu buźka Taylor. Kocham Taylor, mogłabym się na nią patrzeć godzinami, a i tak by mi się nie znudziło. Patrzeć i słuchać, to jeszcze lepiej. Powiem też, że nie jestem obyta w tematyce HP, więc mam nadzieję, że nie będzie potrzebna wielka znajomość książki, bo nie czytałam, a i filmów nie oglądałam (ja wiem, że mało takich ludzi, ale ja się do nich zaliczam), a Twój blog mnie zainteresował ;). Prolog króciutki i dobrze, bo takie lubię najbardziej, ale jak zwykle mam po nich niedosyt. Ciekawy przeskok w czasie, co się działo pomiędzy, bo te kilka lat nie minęło sobie ot tak, po prostu. Ona wyjeżdża z Londynu, a ja bym chciała tam trafić, niech się zamieni. Mugol, to słowo mnie zawsze tak bawi.
OdpowiedzUsuńNo cóż, pozostaje mi czekać na jedyneczkę!
Pozdrawiam, CM Pattzy!
Zapraszam też do siebie :)
http://niewinne-grzechy.blogspot.com
To prawda, mało jest osób które i filmu nie widziały, ale kto by się przejmował? c: Ja z całą świadomością i niejakim wstydem przyznaję, że nie widziałam ani jednego filmu "Gwiezdne wojny", też i tacy się zdarzają :')
UsuńW każdym razie, dziękuję za zainteresowanie! Znajomość książki nie jest konieczna, bo w sumie cała akcja dzieje się już po wszystkim i raczej do fabuły książek nie będę nawiązywać.
Świetny prolog. Ogólnie masz super styl i pomysł. Mam nadzieje,że niedługo pojawi się Ted, ponieważ go uwielbiam (zaraz po Jamesie, Scorpiusie i Lily). No to czekam na rozdział 1.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Fi
PS.
Niedługo będzie u mnie trzeci rozdział
http://krewzalozycieli.blogspot.com/
Dziękuję : ) Ted... pojawi się na pewno, ale jeszcze nie jestem pewna kiedy. Może już w następnym rozdziale! c:
UsuńChciałabym zaprosić na nowy 002 rozdział pt : „Oszust?” na WWW.autorska-strefa.blogspot.com! Życzę przyjemnej lektury.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję że piszesz dalej, prawda?
OdpowiedzUsuńJa-motywator przypominam, że masz pisać i za długo już czekamy na pierwszy rozdział, klamka zapadła, leniu -.-
♥
Proszę polać temu panu Czokolatowi za słuszne poganianie, fani czekajo! :v ♥
UsuńWitaj! Pierwsze na co zwróciłam uwagę to piękny nagłówek! Jest bardzo ładny!
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam cały prolog i spodobał mi się :) Chociaż nie jestem fanką Harrego Pottera, ale Twoje opowiadanie coś czuję, że będzie mieć dobrą fabułę! Bohaterka wydaje się być odważna, do tego jej niezbyt dobre relacje z mamą sprawiają że decyduje sie wyjechać do innego tylko teraz ciekawe jakiego? :D
Czekam na następnym rozdział!
Zapraszam także do mnie gdzie piszę opowiadanie:
want-to-come-back.blogspot.com
Może wspólna obserwacja? :D
Pozdrawiam :D
Dziękuję :3 jak już pisałam wyżej, to nie mój własny, ale wspaniały efekt pracy szabloniarni c:
UsuńCo do relacji z mamą: jeszcze jestem w trakcie poprawiania tego, bo właściwie myślałam trochę inaczej o niej :)
Do ciebie na pewno zajrzę w niedalekiej przyszłości c:
I również pozdrawiam :*
Specyficzne, bo czas akcji umieściłaś w dalekiej przeszłości, a dałaś do tego motyw naturalny i wręcz ponadczasowy, czyli kobiety uciekającej przed czymś lub goniącej za czymś, oraz do tego skłócenie z matką w sumie o nic, właściwie tylko o to, że ta młodsza chce żyć po swojemu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i w wolnych chwilach, jakbyś miała ochotę, to zapraszam do mnie:
j-i-s.blogspot.com
Przyszedłem sprawdzić, czy jest już pierwszy rozdział. Okazało się, że jeszcze nie, ale przy okazji zauważyłem mój błąd. Napisałem "przeszłości", a oczywiście chodziło mi o "przyszłości". Po prostu literówka, podyktowana pośpiechem.
UsuńOpis opowiadania jest bardzo zachęcający. Nigdy nie spotkałam się z opowiadaniem o dorosłości kogoś z nowego pokolenia, a Victoire... Cóż, zawsze wydawało mi się, że to takie cudowne, złote dziecko, którego życie będzie płynęło mlekiem i miodem. Ty przedstawiłaś tę postać zgoła inaczej, bo jako zagubioną, dorosłą już kobietę, której się raczej nie powodzi. Taka trochę drama queen. W każdym razie, widziałam w bohaterach Teda, więc zastanawiam się, jak przedstawisz ich relacje. Czy związek należał do lat szkolnych Victoire, czy może pominęłaś całkowicie scenę ich pocałunku z ostatniej części HP?
OdpowiedzUsuńProlog bardzo sympatyczny. Jedynie szkoda mi było Victoire, bo aż czuć, że czuje się zawieszona między różnymi ścieżkami i nie wie, co ma ze sobą zrobić. Nie dziwota, że nie chciała przyjąć posady w Urzędzie Łączności z Centaurami, skoro żaden centaur nie skorzystał z usług tego biura... To poniżej godności Victoire.
Zaskakujące są jej relacje z matką. Trochę tak, jakby Fleur ciągle traktowała pierworodną jak małe dziecko albo chciała dyrygować jej życiem. Niefajnie. Jestem ciekawa, czy opiszesz wyjazd dziewczyny do Rumunii. Poza treścią, miło jest widzieć Taylor Momsen w roli Victoire. To jedna z moich ulubionych wokalistek.
Pozdrawiam, życzę weny i czekam na więcej :)
[krwawe-panaceum]
[po-prostu-ted]
[hogwart-nowego-pokolenia]
Kiedy nowy rozdział?
OdpowiedzUsuńJestem bardzo ciekawa, co będzie dalej :)
*U mnie nowy rozdział*
http://zyj-szczesliwie-nowe-pokolenie.blogspot.com/
Przychodzę, rzucam okiem, patrzę: są akapity! jest wyjustowanie! Jeeej! :D I zaczęłam czytać...
OdpowiedzUsuńCzy miło się czytało? Powiedziałabym nawet, że bardzo miło. Masz charakterystyczny styl pisania, nie spieszysz się z akcją i wszystko zgrabnie przedstawiasz. Główna bohaterka nie wydaje się być idealna, ma wady - i dobrze! :)
Nie miałam pojęcia o tym Urzędzie Łączności z Centaurami, ale jak tylko to przeczytałam, to aż się uśmiechnęłam. Takie to życiowe! :D
Jeśli chodzi o poprawność, było naprawdę dobrze. Wyłapałam tylko kilka niedociągnięć:
"Klatka schodowa była wąska i zdecydowanie zbyt ciasna aby mogły się w niej wyminąć dwie osoby." -> Brakuje przecinka przed "aby".
"Miała wrażenie, że ten jękliwy dźwięk to próba przestrogi: „nie wchodź, bo ona tam siedzi i na końcu języka ma te słowa”." -> Zdanie w cudzysłowie powinno zaczynać się wielką literą.
"Teraz wydawało jej się, że wyjazd z dusznego, śmierdzącego miasta jest jedyną szansą na uratowanie resztek marzeń w jej życiu i zastanawiała się jak mogła wcześniej tego nie zauważyć." -> Teraz wydawało jej się, że wyjazd z dusznego, śmierdzącego miasta jest jedyną szansą na uratowanie resztek marzeń w jej życiu, i zastanawiała się, jak mogła wcześniej tego nie zauważyć.
"A jednak teraz czuła w głosie rodzicielki niepokój, strach i te – niewypowiedziane co prawda – słowa: „nie zgadzam się”." -> Już wiesz. ;)
"(...) rzuciła i rozłączyła się zanim druga strona zdążyła dodać coś jeszcze." -> Brakuje przecinka przed "zanim".
Historia zapowiada się ciekawie, piszesz lekko, przyjemnie się czyta. Dodaję do zakładek.
Pozdrawiam ciepło! :)
Mea culpa, uciekły mi te potworki (wybacz, Val </3).
UsuńDrobnostki. Sama wiem, że mogą takie rzeczy umknąć. Generalnie, tak jak napisałam, pod względem poprawnościowym było super. :)
UsuńMam nadzieję, że nie przestałaś pisać :(
OdpowiedzUsuńNominowałam Cię do LBA! – – http://na-skraju-jutra.blogspot.com/
Stop, zły link – http://zyj-szczesliwie-nowe-pokolenie.blogspot.com/2016/02/nominacja-do-lba-ii.html
UsuńTrafiłam tu przez przypadek, chciałam zacząć czytać i jak zobaczyłam datę to... kurde mam obiekcje xD Bo nie lubię czegoś zaczynać, jeśli nie wiem czy będzie kontynuacja, a ty chyba znikłaś;D No ale dobra, to tylko prolog, nic nie stracę;D
OdpowiedzUsuńNie jestem fanką HP, a domyślam się, że tutaj króluje właśnie taka tematyka. Ale ostatnimi czasy nie zwracam uwagi na tematykę i czytam wszystko, co mi się podoba, więc... xD Masz bardzo przyjemny styl, a przynajmniej tak mi się wydaje po tym krótkim fragmencie. Ciekawi mnie jaki masz pomysł na dalsze losy bohaterki i co będzie się kryło za tym wyjazdem. Bo coś czuję, że skoro ona tak strasznie chce wyjechać i to bez większego przemyślenia sprawy, to na pewno napotka jakieś przeciwności. A ja lubię przeciwności;D
Pozdrawiam i mam nadzieję, że na prologu się to nie skończy! ;)
sila-jest-we-mnie.blogspot.com
Zapraszam jeśli masz ochotę;)
Hey!
OdpowiedzUsuńTrafiłam tu zupełnie niechcący. Jednak opłaciło się buszować po internecie. Już miałam zacząć czytać gdy spojrzałam na datę. Te miesiące które upłynęły były długie a nic się nie pojawiło. Mam nadzieję, że jednak wkrótce światło dzienne ujrzy pierwszy rozdział a za nim polecą następne. Chęci na razie nie widać ale ja nie o tym
Jestem fanką opowiadań potterowskich, zwłaszcza Nowego Pokolenia i Huncwotów. Jakiś czas temu wprost zakochałam się w Tedzie dlatego z bananem na twarzy mam zamiar czytać (o ile pojawią się nowe notki) twojego bloga. Na koniec powiem ci tylko jedno. Masz naprawdę fajny styl, przyjemnie się czyta. Dlatego pisz dalej! Mam wielką nadzieję, że będzie się działo a głównej bohaterce nie będzie zbyt łatwo.
Pozdrawiam!
Niewybaczalna :)